30 Sekund Do Dwunastej (320) ”Strach, Wola I Wiara”

„Oto moja Biblia; jestem tym, kim w niej powiedziane, że jestem. Posiadam to, co w niej powiedziane, że posiadam. Mogę to, co w niej powiedziane, że mogę. I teraz śmiało ogłaszam: Mój umysł jest gotowy, moje serce otwarte, aby przyjąć nieskalane, niezmienne, wiecznie żywe nasienie Bożego Słowa. Ono zmieni moje życie na zawsze, na zawsze, na zawsze!” (Olga Golikowa)

Według badania przeprowadzonego przez Federalną Agencję Rezerw 2020 na temat ekonomii gospodarstw domowych i podejmowania decyzji, 26% nieemerytowanych Amerykanów nie ma żadnych oszczędności emerytalnych. Nic. Zero. Zilch. W dodatku 35% Amerykanów stwierdziło, że miałoby trudności z pokryciem nieoczekiwanego wydatku w wysokości 400 USD. To wywołało przewidywalne narzekania na nierówność ekonomiczną, nasz „sfałszowany” system i to, jak brutalny jest kapitalizm. Rozważmy kilka podstawowych faktów – jest to zawsze dobry punkt wyjścia.

W 2019 r. (przed „plan-demią”) średni dochód gospodarstwa domowego w USA osiągnął rekordowy poziom $68703.00. Spadało bezrobocie. Wzrastały płace. I, jak niedawno podała ta sama Agencja Federalna Rezerw, wartość netto gospodarstw domowych w USA również osiągnęła nowy rekord wszech czasów. Jeśli kapitalizm nie działał, a wręcz przeciwnie był problemem, zrób mi przysługę. Nie naprawiaj go. „Ale nie wszyscy mają równy udział w dobrobycie” – krzyczą krytycy. Nie mówią natomiast, że ludzie w wolnych społeczeństwach na całym świecie mają nierówne wyniki. Chcesz wielkiej równości ekonomicznej? Wyprowadź się do Północnej Korei albo na Kubę lub do Wenezueli. Tam wszyscy są równi w swojej nędzy.

Kapitalizm nie jest zły. Zdewastowane są: edukacja publiczna i dzisiejsze bezkontekstowe dziennikarstwo. Środowisko akademickie i media głównego nurtu najwyraźniej nie zdają sobie sprawy, że kapitalizm jest systemem gospodarczym, a nie politycznym. W systemie wolnorynkowym wysoko wykwalifikowani ludzie oraz ci, którzy (z reguły) najwięcej pracują, otrzymują najwięcej wynagrodzenia. Mniej wykwalifikowani ludzie zarabiają mniej. A ludzie, którzy nie mogą lub nie chcą pracować, w ogóle nie dostają wynagrodzenia. Wtedy nasz system polityczny – poprzez podatki i płatności transferowe – zmniejsza tę „nierówność”. Oczywiście miliony ludzi w USA, niezależnie od tego, czy mają wysokie dochody, niskie dochody, czy coś pomiędzy nie żyją w miarę swoich możliwości. Mają solidne pensje, ale mają również większe domy, samochody, wycieczki, posiłki na mieście… i szafy, strychy i garaże pełne rzeczy. To, czego nie mają, to oszczędności. Nie dlatego, że gospodarka jest zła, ale dlatego, że żyją ponad stan i prawie nic nie odkładają (choćby cokolwiek) na przyszłość. Niektórzy szczęśliwcy rodzą się z wyższym IQ, lub w rodzinach miliarderów i mieszkają w zamożniejszych gospodarstwach domowych z lepszymi lub bardziej oddanymi rodzicami. Może to się komuś wydawać niesprawiedliwe. Żaden polityk, żadne prawo, żaden program społeczny ani magiczna różdżka tego nie zmieni. Niezależnie w jakiej rodzinie się ktoś urodził, wszyscy musimy rozegrać życie, które każdego dnia jest przed nami. Robisz to, dokonując najlepszych wyborów, jakie możesz oraz biorąc odpowiedzialność za swoje działania. Jeśli tego nie zrobisz z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok – zaufaj mi – nie będziesz miał szczęśliwego, udanego życia.

Jednak niektórzy dzisiaj – zwłaszcza politycy ubiegający się o urząd – nie chcą, abyś czuł się odpowiedzialny za życie, które stworzyłeś swoimi wyborami. Odpadłeś ze szkoły? Nie twoja wina. Nie masz żadnych umiejętności rynkowych? Nie twoja wina. Nie możesz utrzymać pracy? Nie twoja wina. Nie możesz uniknąć kłopotów z prawem? Nie twoja wina. Miałeś dzieci, których nie możesz wesprzeć? Nie twoja wina. Nigdy nie zaoszczędziłeś ani grosza, chociażby 400 dolarów? To nie twoja wina… W ten sposób witamy w nowym społeczeństwie, w którym indywidualne wysiłki nie mają znaczenia, a ocenianie innych po ich charakterze i działaniach jest złem.

Przepraszam. Nie kupuję tego. Sam wywodzę się z klasy robotniczej. Dorastałem na południu Polski w mieszkaniu bez klimatyzacji. Uczęszczałem do przeciętnej szkoły publicznej (do południa), a wieczorami do szkoły muzycznej. Nie miałem wielkich talentów genetycznych, żadnych koneksji, żadnego dziedzictwa. Pracowałem od około 11 lat. Pierwszy raz byłem odpowiedzialny za kilka ludzi jako lider muzycznego zespołu kościelnego w Krakowie w wieku 15 lat. Pierwszy raz wsiadłem na samolot (z Warszawy do Krakowa) w wieku około 21 lat.

Bycie spłukanym jest stanem przejściowym. Bycie biednym to stan umysłu. Nawiasem mówiąc, do pewnego stopnia niektóre programy pomocy społecznej mogą być potrzebne. Niektórzy dorośli są konstytucyjnie niezdolni do podjęcia dobrej decyzji, ale często trzeba wziąć pod uwagę dzieci. Inni walczą z losem i to naprawdę może nie być ich wina (choroby raka). Cierpią na ciężką niepełnosprawność fizyczną lub umysłową, problemy emocjonalne, straszne nieszczęście lub naprawdę kiepskie okoliczności życiowe. Ale czy to może opisywać 35% Amerykanów? Oczywiście nie. W pewnym momencie, w specyficznych okolicznościach każdy z nas może podjąć godne pożałowania decyzje. Ale najlepsi z nas stawiają im czoła. Nie szukamy winnych osób, okoliczności lub aspektu społecznego. Ludzie, którzy Cię do tego zachęcają, tak naprawdę nie są Twoimi przyjaciółmi. „To nie twoja wina” nie dodaje siły. To osłabia.

Zwłaszcza w obecnych warunkach i zagrożeniach na całym świecie musimy mieć naprawdę solidne podstawy życiowe. Są różne standardy, różne światopoglądy i przekonania. Jest to perspektywa każdej indywidualnej osoby. W szerszej perspektywie musimy zauważyć, że Istnieje odwieczna walka między strachem a Miłością w historii naszej cywilizacji. Można śmiało powiedzieć, że klasyczna wojna między dobrem i złem wynika, lub jest konsekwentnym rezultatem pierwszego konfliktu. Chwila, w której przestajemy obawiać się śmierci, jest punktem, gdy zaczyna się prawdziwe życie. „Ptaki urodzone w klatce myślą, że latanie to choroba”. (A. Jodorowski) Jest to jeden z głównych powodów nakaz Jezusa: „Musicie się na nowo narodzić” (Ew. Jana 3:5-7) ma tak wielkie znaczenie. Dlatego nie żałuj tego, co było, bądź wdzięczny za to, co jest oraz czekaj bez strachu na to , co będzie. Tak odpowiedzialna postawa zdaje się być niemożliwą do konsekwentnej realizacji w ciągu całego życia z „własnej, nieprzymuszonej woli”.

Biblia prosto i jasno mówi na temat strachu, woli i wiary. Istnieje niezliczona ilość wersetów ostrzegających wierzących, by nie dali się kontrolować ani manipulować przez strach. Popularny werset biblijny o strachu brzmi: „Albowiem Bóg nie dał nam ducha bojaźni, ale mocy i miłości i zdrowego umysłu”. (2 Tymoteusza 1:7) Być może ważniejsze niż unikanie strachu jest Boże pragnienie, abyśmy szukali prawdy i podążali za nią, gdziekolwiek ona prowadzi.

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu jest prawdziwym drogowskazem wskazującym jednoznacznie na osobę Chrystusa oraz potwierdzającym kończący się Eon Łaski (2000 lat). Ten Czas Łaski absolutnie się kończy. Czas, w którym można uporządkować swoje osobiste życie w stosunku do Boga. Proces ten następuje przez przyjęcie jednorazowej ofiary Jezusa Chrystusa, poprzez którego śmierć i zmartwychwstanie dostępujemy odkupienia, odnowienia i uświęcenia. W ten sposób stajemy się nowo narodzonymi (z Ducha) dziećmi Żywego Boga.

Cztery razy w Piśmie Świętym jest Boży nakaz: „Świętymi bądźcie, bo Ja Jestem Święty…”. Trzy razy jest to w Starym Testamencie w odniesieniu do narodu Izraela. (Ks. Kapłańska 11:44, 11:45 oraz 20:7) Czwarty raz adresatem są wszyscy wierzący w Jezusa Chrystusa. Jest to zapisane w Nowym Testamencie Pisma Świętego  w 1-ym Liście Piotra 1:14-16, cytuję z Biblii Tysiąclecia: „[Bądźcie] jak posłuszne dzieci. Nie stosujcie się do waszych dawniejszych żądz, gdy byliście nieświadomi, ale w całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty.”  Ten nakaz dotyczy nie tylko papieża czy innych liderów religijnych, ale jest nakazem dla każdego człowieka wierzącego Chrystusowi. Codzienne uświęcanie jest procesem, w którym głównymi narzędziami są:

1. czytanie Pisma Świętego, a więc czytaj codziennie oraz

2. osobista rozmowa z Bogiem poprzez indywidualną modlitwę, a więc rozmawiaj z Bogiem.

Dzisiaj możesz mieć pewność, dokąd zmierzasz i czego oczekujesz. A wszyscy oczekują (z bojaźnią lub z radością) przyjścia Króla Królów i Pana Panów, Jezusa Chrystusa, który powiedział: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem”. (Ew. Jana 14:1-3) Dlatego na podstawie tych słów Jezusa i wielu innych potwierdzających proroctw Starego i Nowego Testamentu Pisma Świętego oczekujemy porwania kościoła, które może nastąpić w każdej chwili. Jezus obiecał powrócić i zabrać w mgnieniu oka swój kościół. Miłujący Bóg ma również powód, by „porwać kościół”: „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić [powtarzam], abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym”. (Ew. Łukasza 21:36) Dlatego nawrócenie do Boga, narodzenie z Ducha, odnowienie umysłu jest tak ważne. Zgodnie z Pismem Świętym wiele z wierzących nie będzie przechodzić przez piekło Wielkiego Ucisku. W Czasach Ostatecznych, w obecnych czasach jest to największa nadzieja wielu Chrześcijan…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s